Powrót Taty (Father's Return ‐ english version below)
Była jesień, chyba 1995 lub 1996 roku. Na polskich ulicach gdzieniegdzie, jeszcze z rzadka można było uświadczyć świeżutkiego Mercedesa W210 klasy E, czyli tzw. „okularnika”. Pogoda była dosyć barowa, więc mój Padre wybrał się do lasu na grzyby, reszta domowników zaś siedziała w domu (z tego, co pamiętam, był to chyba środek tygodnia). Minęły dwie godziny od wyruszenia Taty, potem trzy… Zaczął już zapadać zmrok… Wyszłyśmy więc z Mamą na dwór i siadłyśmy sobie pod altanką. Rozmowę przeplatałyśmy dociekaniami, gdzież ten Ojciec mógł się podziać i co Go, do licha wstrzymuje. Było już prawie zupełnie ciemno, gdy szczęknęła furtka (no, nareszcie) i z ciemności wyłonił się mój Tata. Nie był jednak sam - prowadził podtrzymując za łokieć jakiegoś wysokiego jegomościa, ubranego w białą koszulę i eleganckie spodnie. Pan niósł przed sobą, nie wiedzieć czemu przewieszoną przez ręce kufajkę Ojca... Historia, którą obudwaj opowiedzieli przedstawiała się tak: pan ów - dumny właściciel nowiutkie...